🦎 Żona Przebrała Mnie Za Kobietę

Anna Lewandowska przebrała się za grubą osobę i zatańczyła. A teraz grozi sądem krytykom Lewandowska ostatecznie filmik usunęła ze swojego konta i przeprosiła za nagranie tańca w stroju W.P.: – Oj tam, na pewno niejednokrotnie była taka potrzeba, ale byłaś za grzeczna, by mnie o tym powiedzieć. Jak pracowaliśmy razem w teatrze, to żona niejednokrotnie mnie obserwowała z Niestety, zawsze była kobietą z charakterem, nigdy mnie nie słuchała. Kiedy żona wyjechała do Włoch, nasza córka miała 16 lat. Anna często wracała do domu, kupowała córce piękne ubrania, każdego dnia obie jeździły do miasta, latem nad morze. Żona nigdy nie zostawiła nam dużych pieniędzy, twierdziła, że sama je odkłada. Marcinowi bardziej dochodowa praca, którą wymusiła żona, dała szansę na wyrwanie się z domu. - Otwierano oddział zamiejscowy. Poprosiłem o przeniesienie. Nawet nie wiesz, ile to wymagało ode mnie odwagi. Dostałem za to podwyżkę. Basia jest zadowolona, oddaję jej pieniądze. Przyjeżdżam na weekendy. Nie chcę się za dużo rozpisywać, jestem żonaty od 15 lat z hakiem i miałem już dość mojej żony , cnotki!! Koszmar!!!!! Sex zawsze przy zgaszonym świetle, rozbieranie zresztą też, nagość to tabu. A tak miałem ochotę popatrzeć na moją kobietę podnieconą, pełną sex u i PRZEDE WSZYSTKIM !!! chętną. Filmy relacja mężczyzna-kobieta, kobieta przebrana za mężczyznę. Zestawienie najlepszych i najpopularniejszych filmów w których występuje relacja mężczyzna-kobieta, kobieta przebrana za mężczyznę . Zobacz zwiastuny, oceny, oraz dowiedz się kto reżyserował i jacy aktorzy występowali w tych filmach. – Tak, to taka miejscowa atrakcja, wizyta w winnicy i zakupy na miejscu po cenach produkcji, czyli pięć euro za butelkę. – Pochylił się i wyznał konfidencjonalnym tonem: – Więc wziąłem pięć butelek na zapas. Przy czym od razu pomyślałem o panu. Proszę przyjąć ode mnie ten mały podarunek – ruchem głowy wskazał butelkę. Kobiety idą za Nim.Jezus spotyka je na Drodze Krzyżowej i nie brak ich (w przeciwieństwie do mężczyzn) pod krzyżem.Z kobiet uczynił Jezus pierwszych świadków zmartwychwstania (por. Łk 24, 1-11 i paralelne). Zaś Maria Magdalena stała się powierniczką szczególnej misji: "Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Marysia prosiła mnie, żebym przyjechał po nie do ogniska plastycznego, bo jej samochód się zepsuł. Ale ja miałem akurat na głowie kolację z inwestorami. To było dla mnie najważniejsze tamtego wieczoru, więc odmówiłem. A przecież mógł za mnie pójść mój wspólnik! Gdybym przewidział, jak tragiczne będą skutki mojej decyzji… 4rhUYg3. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2016-12-09 17:14:50 Michał_Warszawa_36 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-09 Posty: 8 Temat: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymTo mój pierwszy post więc witam że to forum dla kobiet. Ale może Wy pomożecie mi zrozumieć, Wam moją historię. Sorry, że takie długie ale wg mnie wszystko jest żona może nie jest super laską, po ciąży ciut jej się przybrało, ale jest atrakcyjna. Wg mnie jest piękna. Na pewno się niejednemu facetowi nami zaczęło się psuć po narodzinach syna. Sex od święta, no może raz w miesiącu, bo jest zmęczona, bo przeziębiona, bo musi rano początku roku powiedziałem, że między nami się psuje, że się oddalamy, że łączy nas tylko dziecko i kredyt na mieszkanie. Powiedziała, że wg niej jest to normalne, taki etap. Brak seksu tłumaczyła tym, że ona do tego nie przywiązuje takiej wagi, że nie ma takich z "nim" zaczęła się w lipcu. Poznali się przy okazji jakiegoś projektu. Coś mi przestało pasować w jej zachowaniu. Częstsze kupowanie ciuchów, częściej zostawała dłużej w pracy lub chodziła na wcześniejszą godzinę, Częstsze wyjścia z koleżankami z pracy. Telefon, który potrafiła położyć byle gdzie i go szukać nagle się do niej tel raz czy dwa ale nic nie początku sierpnia pojechaliśmy na wakacje, będąc z nią praktycznie całą dobę coraz więcej mi nie pasowało. Pod koniec wyjazdu zainicjowałem że coś jest nie tak. Że ciągle z telefonem chodzi, pisze z kimś nawet do 1-2 w nocy, że zmieniła kod do telefonu dwukrotnie w ciągu tygodnia (wcześniej jej się to nie zdarzało). Wymusiłem, żeby pokazała mi telefon, strasznie się wzbraniała. Ale była tam tylko jedna nic nie znacząca rozmowa na fejsie, jak się później okazało z nim. Zapewniała, że mnie kocha i nikogo 2 w jej życiu nie ma. Ogólnie to powiedziała, że sobie coś ubzdurałem. Że pisała z koleżankami z pracy (mieli zamieszanie w firmie), siostrą, bla bla bla... Dodała, że cały wyjazd starała się żeby było miło, a ja "wyjeżdżam z czymś takim... Nawet pomyślałem sobie, że może żeczywiście to tylko kolega, który w dodatku coś do niej poczuł, lub chce czegoś więcej, a ona tego tak nie traktuje więc chce to zakończyć w to nie uśpiło mojej czujności. Syna zawieźliśmy na tydzień do dziadków. Sami korzystaliśmy z luzu. Zachowywała się jakaś taka radosna, miała więcej energii, mówiła, chciała więcej robić "po pracy", a jest raczej miło, co tym bardziej mnie dziwiło bo dawno tak miło nie było. Kolacja, kino, się w Miała iść na drinka z ludźmi z pracy. Czy tam dotarła? Mówi, że Finalnie spotkała się z W sobotę poszła na koncert z koleżanką i miały później iść na koncercie on po nią przyjechał. Pojechali do Legionowa gdzie mieszka. Wiem tylko, że przez 1,5h byli w jednym miejscu, na jakimś małym, starym osiedlu. Wróciła po W poniedziałek napisała mi, że szefowa zawaliła ją robotą i musi dłużej zostać, a z pracy wyszła godzinę wcześniej i poszli do przebrała się we wtorek. Udało mi się podejrzeć kod do telefonu. Skorzystałem. To co przeczytałem było mogłem uwierzyć, ze napisała to moja żona. Sex była dla niej tematem billing. We wrześniu rozmowy z nim ponad 5,5 h, wychodzące. Jak często on do niej dzwonił nie wiem. Rozmowy od kilkunastu sekund do ponad 40 po kilka razy dziennie. Rano i wieczorem podczas urlopu. Potem to samo, a także w czasie że dużo wiem i żeby powiedziała mi całą prawdę, że oczekuję bezwzględnej nie wyłożyłem wszystkich kart na stół, chciałem sprawdzić jej że owszem jest kolega, z którym czasem pisze, ale nic więcej. Spotkali się, ale to było spotkanie lub 2 w gronie znajomych z pokazałem dowody powiedziała więcej ale zapewniała, że nie zdradziła, że to jest nieprzekraczalna że mnie kocha i żałuje. Choć na początku określała to tylko jako przyjaźń, żarty. Potem przyznała że to był flirt, ze czuła się przy nim atrakcyjna. Robiła coś szalonego, że zerwie z nim wszelkie kontakty. Poprosiła bym wybaczył. Mówiła o terapii obietnicy nie dotrzymała i po kilku dniach napisała mu maila, że to przeczytałem, obudziłem ją i powiedziałem, żeby się spakowała i wyniosła z domu. Na początku mówiła o co Ci chodzi itd, ja, że obiecała, że z nim skończy, ona, że skończyła. Gdy pokazałem jej tego maila zaczęła przepraszać, prosić o wybaczenie. Już nie byłem tak ugięty jak przy poprzedniej rozmowie. Ale postanowiliśmy iść na cały czas razem. Chodzimy raz na tydzień/dwa na terapie. Czasem jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Więcej rozmawiamy, jest między nami wiecej zrozumienia, empatii, czułości. Ale przychodzą takie dni jak dzisiaj, że sobie z tym nie radze. Że drążę temat, szukam dowodów. Nie potrafię zapomnieć, pomaga w tym to, że powiedziała mi tylko to co sam odkryłem. W dodatku nie od razu tylko gdy przedstawiałem dowody. Nie pomaga to, że obiecała i obietnicy nie po jakimś miesiącu wróciłem do tego jej tłumaczenia były inne. Mówiła, że już zapomniała szczegóły tamtych spotkań. Ale czy to można tak szybko może to były kłamstwa, dla tego zapomniała co się, że może mieć z nim kontakt, tylko jest znacznie ostrożniejsza. Nie wiem czy powiedziała mi o zdrada była, emocjonalna, to wiem, ale czy coś więcej...A może przesadzam. Może ona zrozumiała błąd i faktycznie ma wyrzuty sumienia. I do niczego fizycznego nie doszło, tylko doszukuję się czegoś co nie miało miejsca... 2 Odpowiedź przez anicorek87 2016-12-09 17:45:38 anicorek87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-07-28 Posty: 1,110 Wiek: 29 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymŻona ma regularny romans z tym facetem robiąc z Ciebie głupka a ty łykasz te jej historyjki. Mało tego śmiem twierdzić ,że jest nim zauroczona i tylko mydli Ci oczy by móc dalej się bzykać na boku. Ta sytuacja działa się w wrześniu tego roku?to jakim ty cudem chcesz jej wybaczyć czy zaufać tak szybko na jakiej podstawie?.Chcesz ciągnąć ten związek mimo tak wielkich rogów to ok ale musisz mieć pewność ,że ona zerwała kontakt z nim. Jeżeli Cię okłamuje to nie widzę sensu ,żebyś ciągle był rogaczem chyba ,że chcesz być dalej poniżany . 3 Odpowiedź przez Jacenty89 2016-12-09 18:09:39 Jacenty89 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-05-20 Posty: 4,132 Wiek: 27 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymRaz można wybaczyć, ale notorycznego robienia w ch.. mimo obietnic, nigdy. 4 Odpowiedź przez Juliettka 2016-12-09 18:13:50 Juliettka Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-04 Posty: 133 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymWiem, co czujesz. Mój mąż zdradzał mnie przez 3 lata zanim miałam to jasno na czarnym, czasy były trochę gorsze, internet dopiero wchodził no i te pierwsze telefony, komórkowe na których się nie słuchaj żony, będzie kręcic i cyganićAlbo niech ona skończy z nim albo Ty z nią...nie pozwól aby to trwałoU mnie trwało, bo ślepo wierzyłam, a potem, nie było, co ratować 5 Odpowiedź przez Michał_Warszawa_36 2016-12-09 18:18:42 Michał_Warszawa_36 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-09 Posty: 8 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymTak, to bylo we wrzesniu tego roku. Ostatnia wiadomosc ktora odkrylem byla z 1 pazdziernika. Od tego czasu nie mam zadnych dowodow by miala z nim kontakt. Dziwnego zachowania nie widze. Po prostu mam obawy. Ze nie wybaczylem jeszcze tez sie nie dziwie. Zastanawiam sie natomiast czy to ze tak do wracam i rozgrzebuje jest normalne. 6 Odpowiedź przez Klio 2016-12-09 18:19:44 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-12-09 18:21:56) Klio Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-20 Posty: 5,290 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Jest jak najbardziej normalne. Reakcje Twojej żony też. Przypomniał mi się wątek i chyba nie bez przyczyny. W Twojej sytuacji warto poczytać wątki i posty Starra i Przyszłości. 7 Odpowiedź przez anicorek87 2016-12-09 18:22:22 anicorek87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-07-28 Posty: 1,110 Wiek: 29 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Michał_Warszawa_36 napisał/a:Tak, to bylo we wrzesniu tego roku. Ostatnia wiadomosc ktora odkrylem byla z 1 pazdziernika. Od tego czasu nie mam zadnych dowodow by miala z nim kontakt. Dziwnego zachowania nie widze. Po prostu mam obawy. Ze nie wybaczylem jeszcze tez sie nie dziwie. Zastanawiam sie natomiast czy to ze tak do wracam i rozgrzebuje jest jest normalne zwłaszcza po tak krótkim czasie. Może być tak ,że latami będziesz do tego wracał i tu bez pomocy terapeuty się nie obejdzie 8 Odpowiedź przez rumpel 2016-12-09 21:17:34 Ostatnio edytowany przez rumpel (2016-12-09 21:30:52) rumpel Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-03 Posty: 322 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymMoże wybaczysz, ale nie zapomnisz ....dużo jeszcze wewnętrznej walki przed Tobą. RumpelI jeszcze jedno... na tym forum pomocy i rady raczej nie znajdziesz.... 9 Odpowiedź przez Michał_Warszawa_36 2016-12-09 22:54:00 Ostatnio edytowany przez Michał_Warszawa_36 (2016-12-09 22:55:12) Michał_Warszawa_36 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-09 Posty: 8 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymDzieki za Wasze odpowiedzi. Zdaje sobie sprawe, ze nawet jezeli wybacze to nie zapomne. O terapii tez myslalem i jestem temu coraz blizszy. Najbardziej mnie wku*** i nie daje spokoju uczucie, ze nie znam calej prawdy. Mysle ze gdyby byla ze mna na maxa szczera to moze bolalo by bardziej, ale wiedzialbym na czym stoje. Szczerosc z jej strony byla by tez pewnym swiadectwem, ze zaluje i nigdy wiecej tego nie powtorzy. A tak to sie zadreczam. A gdy o tym wspomne to ma pretensje i mowi, ze nie ma na to sily... 10 Odpowiedź przez Klio 2016-12-09 23:00:36 Klio Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-20 Posty: 5,290 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymNie ma na to siły? Pani raczy żartować. Zostawia Cię z tym samego i nie daje od siebie nic. Nic dziwnego, że sobie z tym nie radzisz. Czytałeś wątek i wskazane posty? 11 Odpowiedź przez Michał_Warszawa_36 2016-12-09 23:24:55 Michał_Warszawa_36 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-09 Posty: 8 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymCzytalem, zwlaszcze Strata i przyszlosc daje do myslenia 12 Odpowiedź przez Klio 2016-12-09 23:27:05 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-12-09 23:28:38) Klio Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-20 Posty: 5,290 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymNie tylko myślenia. Wydaje mi się, że do przepracowania byłby wskazany post nr i tak zdążyłeś już zrobić, tj. dociec części prawdy przy pomocy wcześniej zebranych dowodów. Pozostały dalsze części, bo Twoja żona jak wiele innych żon i mężów zamiata obecnie problem zdrady pod dywan i nie chce do tego tematu wracać. Tak wygodniej... 13 Odpowiedź przez Michał_Warszawa_36 2016-12-09 23:41:39 Michał_Warszawa_36 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-09 Posty: 8 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymTak, zamiatanie pod dywan jest na pewno wygodniejsze, dla niej... 14 Odpowiedź przez Piotr74 2016-12-09 23:42:36 Piotr74 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-02-01 Posty: 1,235 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym rumpel napisał/a:Może wybaczysz, ale nie zapomnisz ....dużo jeszcze wewnętrznej walki przed Tobą. RumpelI jeszcze jedno... na tym forum pomocy i rady raczej nie znajdziesz....Rumpel, a niby dlaczego autor nie znajdzie na tym forum pomocy i rady?Ja znalazlem, wielu innych tez, i Ty chyba tez, skoro juz tu tyle czasu jestes?Ludzie przychodza na fora, zeby sie wygadac, pozalic, znalezc odpowiedzi na nurtujace ich pytania, sek w tym, zeby miec zdolnosc do oddzielania plew od ziarna. Tutaj jest sporo uzytkownikow, ktorzy naprawde potrafia pomoc, ktorzy patrza na problem bez klapek na oczach. Jesli ktos ma w miare poukladane w glowie, jesli nie ma tejdencji do bycia marionetka, to tutaj naprawde znajdzie pomoc. Nie potrzebnie zniechecasz czlowieka do szukania wsparcia na tym Piotr. 15 Odpowiedź przez Klio 2016-12-09 23:49:29 Klio Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-20 Posty: 5,290 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Michał_Warszawa_36 napisał/a:Tak, zamiatanie pod dywan jest na pewno wygodniejsze, dla niej...Oczywiście, że dla tego co zrozumiałam, to ona pracowała z kochankiem. Czy obecnie również? 16 Odpowiedź przez Michał_Warszawa_36 2016-12-09 23:56:47 Michał_Warszawa_36 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-09 Posty: 8 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Klio napisał/a:Michał_Warszawa_36 napisał/a:Tak, zamiatanie pod dywan jest na pewno wygodniejsze, dla niej...Oczywiście, że dla tego co zrozumiałam, to ona pracowała z kochankiem. Czy obecnie również?Robili jakis projekt. Pracuja w jednej firmie ale nie w jeenym budynku. Zapomnialem dodac ze umowilismy sie, ze powie mi gdyby musiala sie z nim spotkac sluzbowo. Ponoc przekazal to komus innemu. A w polowie pazdziernika napisal jej ze sie w niej zakochal. Powiedziala mi o tym. 17 Odpowiedź przez Klio 2016-12-10 00:04:17 Klio Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-20 Posty: 5,290 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Michał_Warszawa_36 napisał/a:Robili jakis projekt. Pracuja w jednej firmie ale nie w jeenym budynku. Zapomnialem dodac ze umowilismy sie, ze powie mi gdyby musiala sie z nim spotkac sluzbowo. Ponoc przekazal to komus innemu. A w polowie pazdziernika napisal jej ze sie w niej zakochal. Powiedziala mi o zerwania kontaktu o naprawie nie byłoby mowy. Szczerość jak najbardziej się obecnie teraz chwali. Przyjmuj do wiadomości to co mówi i sprawdzaj już bez jej wiedzy. Dotychczasowe doświadczenia powinny już nauczyć Cię, że bez dowodów, prawdy nie usłyszysz. Tak niestety na razie będą wyglądały wasze relacje. Zakończyła romans nie dlatego, że chciała, a dlatego, że została zmuszona. Obecnie gasi pożar w domu, ale jaka jest motywacja stojąca za gaszeniem niestety wiedzieć na razie nie możesz. Z czasem okaże się czy jest nią rzeczywista chęć odbudowy związku. Jej bagatelizowanie Twojej potrzeby rozmowy i szczerości optymistycznie nie nastrajają jednak. Teraz jedyne co się liczy to konsekwencja działania. Obiecała i złamała już raz obietnicę. Jeżeli złamie po raz kolejny, a Ty ponownie sie ugniesz, to już nic z tego nie będzie. 18 Odpowiedź przez Michał_Warszawa_36 2016-12-10 00:09:03 Michał_Warszawa_36 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-09 Posty: 8 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymJezeli cos odkryje, dowiem sie ze obietnicy nie dotrzymala to bedxie koniec. Bez zastanawiania sie 19 Odpowiedź przez Piotr74 2016-12-10 00:10:17 Piotr74 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-02-01 Posty: 1,235 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Autorze nie bede udzielal Ci rad, bo Twoja sytucja moze byc zupelnie inna niz moja, zachowanie Twojej zony jest owszem podobne, ale jej motywy moga byc zupelnie odmienne. Powiem Ci tylko tyle, ze ja slyszalem te same teksty odnosnie bliskosci i seksu, tak samo sobie moja zone tlumaczylem. Tylko jak sie pozniej okazalo u Ciebie, zona nie miala oporow do bzykania na stole i pozniejszego rozpamietywania tego w smsach do kochanka, tak samo moja tez na wiele rzeczy zdanie dowody, zarchiwizuj je, zloz pozew i odpusc. Nie draz, nie szukaj, nie zastanawiaj sie. Cokolwiek bys nie zrobil, ona jesli bedzie chciala zyc podwojnym zyciem, to bedzie to robila. Chce odejsc, posc ja wolno, niech jej lowelas zazna tej slodyczy. Szkoda Twojego zycia na walke o kogos, kto mial Cie w dupie. Usiadz spokojnie w fotelu, poswiec czas na to co lubisz i daj czasowi czas. Moja jz, po dwoch latach zacmienia umyslu, doznala cudownego ozdrowienia. Teraz jak jest po pierwszej sprawie rozwodowej, po badaniach z dziecmi w RODO, nagle to ona sie stara, to ona zabiega o moja uwage, to ona wychodzac z pracy zaraz do mnie dzwoni, telefono nagle jej sie od tylka odkleil. I uwierz mi, dla mnie to sa teraz puste gesty, ja jej o to nie prosilem. Ja wiem, ze ja to ja, a ona to ona i nigdy wiecej nie bedzie w moim zyciu sytuacji, ze moje ja bedzie zalezalo od jej ona. Tobie zycze, abys zrozumial to o wiele szybciej niz ja. Spokojnej nocy. 20 Odpowiedź przez starr 2016-12-10 00:14:25 starr Net-Facet Nieaktywny Zawód: Bardzo poważny-2x, średni-1x Zarejestrowany: 2014-08-07 Posty: 3,521 Wiek: XXI Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Klio napisał/a:Jest jak najbardziej normalne. Reakcje Twojej żony też. Przypomniał mi się wątek i chyba nie bez przyczyny. W Twojej sytuacji warto poczytać wątki i posty Starra i Klio za rekomendację. Po zapoznaniu się z całością tego wątku, wypadało by zrobić tylko ctr+c i ctr+v tamtego tekstu... (post 7)Przepraszam Autorze za małą prywatę i drobny OT...rumpel napisał/a:Może wybaczysz, ale nie zapomnisz ....dużo jeszcze wewnętrznej walki przed Tobą. RumpelI jeszcze jedno... na tym forum pomocy i rady raczej nie znajdziesz....Racz zauważyć, że jak słusznie pisała Aurora Borealis, jedni są tu na terapii, inni zaś na sympozjum...Twoja droga do wybaczenia była odmienna od wyobrażeń tych co na terapii, stąd pewnie taka Twoja reakcja...Nie dyskredytował bym jednak wszystkich, wrzucając do jednego worka... "Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." Oscar Wilde gg: 12848803 21 Odpowiedź przez Klio 2016-12-10 00:19:51 Klio Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-10-20 Posty: 5,290 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Michał_Warszawa_36 napisał/a:Jezeli cos odkryje, dowiem sie ze obietnicy nie dotrzymala to bedxie koniec. Bez zastanawiania sieKu przestrodze przed odstąpieniem od tego postanowienia wczytaj się w cytowany wcześniej wątek napisał/a:Dzięki Klio za rekomendację. Po zapoznaniu się z całością tego wątku, wypadało by zrobić tylko ctr+c i ctr+v tamtego tekstu... (post 7) Nie musisz mi dziękować. Wartość Twoich rad jest Twoją zasługą. Dobranoc wszystkim. 22 Odpowiedź przez starr 2016-12-10 00:52:14 starr Net-Facet Nieaktywny Zawód: Bardzo poważny-2x, średni-1x Zarejestrowany: 2014-08-07 Posty: 3,521 Wiek: XXI Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Klio napisał/a: Nie musisz mi dziękować. Wartość Twoich rad jest Twoją zasługą. Dobranoc to Ty ją zacytowałaś... Spokojnej nocy... Michał_Warszawa_36 napisał/a:Robili jakis projekt. Pracuja w jednej firmie ale nie w jeenym budynku. Zapomnialem dodac ze umowilismy sie, ze powie mi gdyby musiala sie z nim spotkac sluzbowo. Ponoc przekazal to komus innemu. A w polowie pazdziernika napisal jej ze sie w niej zakochal. Powiedziala mi o co czuje do niego? Zdradzający nie maja odwagi przyznać się do swoich uczuć. W zasadzie teraz to, Autorze, nie Masz podstaw by wierzyć w żadne jej słowo... A w to co robi tylko w połowie...Powie, gdy będzie musiała się z nim spotkać... A nie mówiła, że to już skończone?Masz wiele do przerobienia teraz... Może najlepsze dla Ciebie będzie teraz zamiast terapii małżeństw, terapia indywidualna z celem: poniesienie poczucia własnej wartości. Jest też strona / na poczatku https (połącz link w przeglądarce) Warto poczytać... "Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." Oscar Wilde gg: 12848803 23 Odpowiedź przez rumpel 2016-12-10 07:36:23 Ostatnio edytowany przez rumpel (2016-12-10 07:45:09) rumpel Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-03 Posty: 322 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym OPiotr74 napisał/a:rumpel napisał/a:Może wybaczysz, ale nie zapomnisz ....dużo jeszcze wewnętrznej walki przed Tobą. RumpelI jeszcze jedno... na tym forum pomocy i rady raczej nie znajdziesz....Rumpel, a niby dlaczego autor nie znajdzie na tym forum pomocy i rady?Ja znalazlem, wielu innych tez, i Ty chyba tez, skoro juz tu tyle czasu jestes?Ludzie przychodza na fora, zeby sie wygadac, pozalic, znalezc odpowiedzi na nurtujace ich pytania, sek w tym, zeby miec zdolnosc do oddzielania plew od ziarna. Tutaj jest sporo uzytkownikow, ktorzy naprawde potrafia pomoc, ktorzy patrza na problem bez klapek na oczach. Jesli ktos ma w miare poukladane w glowie, jesli nie ma tejdencji do bycia marionetka, to tutaj naprawde znajdzie pomoc. Nie potrzebnie zniechecasz czlowieka do szukania wsparcia na tym źle sformułowałem wypowiedź...chodziło mi o to że w jego sytuacji sam....w sobie musi znaleźć odpowiedzi i sposoby rozwiązania swego problemu. Musi sobie sam zdać sprawę z tego jak wiele będzie go to kosztowało i że do końca nigdy nie będzie mógł sobie wyjaśnić jak mogło do tego dojść. Sam jak dobrze wiecie jestem zwolennikiem wybaczenia i znalezienia dobrych rozwiązań ale niestety recepty na swoje problemy tu dla siebie nie znajdzie .A na forum owszem można się wyżalić, wygadać no i fakt czasami wkur.... czytając niektóre ma ochotę niech poczyta. 24 Odpowiedź przez bullet 2016-12-14 17:16:19 bullet Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-05-29 Posty: 1,747 Wiek: ciągle ulega zmianie Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym Michał_Warszawa_36 napisał/a:Jezeli cos odkryje, dowiem sie ze obietnicy nie dotrzymala to bedxie koniec. Bez zastanawiania siekolego bądź czujny, zwróć uwagę czy czasem nie ma kolejnego telefonu .... 25 Odpowiedź przez pannapanna 2016-12-14 23:51:48 Ostatnio edytowany przez pannapanna (2016-12-14 23:54:30) pannapanna Gość Netkobiet Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymNiestety zdrada NISZCZY od podstaw, łamie fundamenty. Przerabialam to niedawno niestety. Początkowo czułam ze chce wybaczyć ale... przestałam ufać. Nie wierzyłam mu juz nawet ze jedzie do sklepu albo co to komu?Po to łączymy się w pary żeby cierpieć albo źle się czuć? Ja go krok po kroku przestawałam szanować, każdego dnia. Sex który uwielbiałam zaczął mnie odrażać. On zaczął mnie odrażać. Jednego dnia spojrzałam na niego i poczułam wstręt....Do tego samego człowieka którego kochałam. ...Dzikuję za to Bogu bo przestałam go kochać. Nie ma miłości ani szczęśliwego życia po zdradzie. Nie ma już nigdy który zdradza skazuje na stratę cały związek i nie ma od tego ucieczki - koniec cięcie jest mniej bolesne niż długie papranie się w g*** - na dłuższą metę. Życzę Ci powrotu do siebie i szczęśliwego życia . 26 Odpowiedź przez alexich 2016-12-17 01:58:02 alexich Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-04-05 Posty: 279 Wiek: 25 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tymNiech mi ktoś opisze jak silna jest miłość, która sprawia, że przestaje się myśleć racjonalnie? Kiedy ona następuje i jakie są jej sygnały? Jakie to uczucie? Chciałbym, naprawdę chciałbym zrozumieć co powoduje, że ludzie mimo, iż są oszukiwani i upokarzani próbują walczyć o coś co sensu nie ma. Przeczytałem wątek przemo 86 i jestem po prostu zdumiony. Nie chciałbym tak kochać. 27 Odpowiedź przez _v_ 2016-12-17 04:47:26 _v_ Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-05 Posty: 6,036 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tyma gdzie Ty tu milosc widzisz? 28 Odpowiedź przez bluemike 2016-12-17 12:25:01 bluemike Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-01-02 Posty: 17 Odp: Żona mnie zdradziła, nie potrafię wybaczyć, nie radzę sobie z tym @Michał_Warszawa_36 Rumpel może troche to źle sformuował, ale wyczułem jego intencje. Ja też jestem po przygodzie, która pamiętam psychicznie zwaliła mnie z nóg, ale wyjatkowo dobrze się skończyła. Pamiętam jak czytałem to forum to te porady były bardzo różne. Wiem, że to pisali doświadczeni ludzie, dla mnie wszystko było nowe i wiekszości takie szokujące, że tego nie akceptowałem. Tu są ludzie o dobrych chęciach, ale dostaniesz tak duży wahlarz opinii, że poczatkowo będziesz próbował się do jakiejś przywiązać, potem będziesz zmieniać zdanie, żeby na końcu zgłupieć i wyciągnąć właściwy wniosek czyli działać tak jak podpowiada Ci intuicja. Czuje się średnio uprawniony do udzielania porad, ale jak to mówią "nigdy nie zawadzi jak głupi mądremu doradzi". Tak w bardzo dużym skrócie: Moja żona, mimo zakochania się w innym przed incydentem kochała mnie i ja to czułem. Mieliśmy okresy kryzysu, ale raczej w normie. Ja odpuściłem, pozwoliłem jej odejść, bo wiedziałem, że nawet jeśli zatrzymam ją jakimś szantażem czy przymusem to już nie będę miał tej samej osoby. Ale jej nowa miłość była daleko, więc do wyjazdu musiała jeszcze troche zostać w domu. Wtedy próbowałem pokazać, że jestem coś wart, jakoś wzbudzić jej zainteresowanie. Teraz jak to sobie przypominam, to wydaje mi się, że nawet troche za bardzo, że byłem w tym nienaturalny i niektóre moje zabiegi wypadały niezdarnie. Ale pamiętam, że sie bałem więc starałem się upodabniać do jej wymarzonego ideału. Wzmacniałem też moje własne atuty. Odniosło to skutek. Zauroczenie zony kochankiem bardzo powoli, ale mijało. Docierało do niej że rodzina którą ma jest wartościowa, że jak zrealizujemy plany to życie nabierze kolorów, że ja też jestem facetem, którego można porządać. Dzisiaj wiem, że ten chłopak to było zauroczenie. Absolutnie nie mam do niej o to żalu. Ja ponownie po latach przez tą przygodę się w niej zakochałem. To, że zdradziła emocjonalnie to w moim odbiorze tylko doświadczenie życiowe, z którego oboje sporo się nauczyliśmy. Teraz masz swoje problemy, ale jak kiedyś ochłoniesz możesz przeczytać mój wątek. Cały ten okres walki to był dla nas ciężki czas (w sumie dla kogo nie jest). Zostało z tego tyle, że gdy puszcze nawet piosnekę, której ona wtedy słuchała, to znowu przez chwile się ten strach pojawia, przez chwilę myślę o niej jako o kimś kogo tak łatwo mogłem stracić i to przegania też stagnację emocjonalną, która nawiasem mówiąc próbuje się wpieprzać wcześniej czy póżniej w każdy związek. Wydarzenia, przedmioty, które sie z tym łączą jeszcze pewnie jakiś czas będą wpływać na to jak sie wzajemnie odbieramy. Ale co to ma do Ciebie... To, że zdrada nawet jeśli nastąpiła w jakiejkolwiek postaci jest do wybaczenia, tylko pytanie czy Wy sie jeszcze kochacie. Jeśli Twoja żona kocha syna, to też masz przewagę. Możesz pokazać, że Ty i syn jesteście wartością. Ona nawet jeśli zamieszka z tym kolegą to za Wami zatęskni i będzie pewnie chciała powrotu. Oczywiście każda zdrada boli i wielu jej nie zaakceptuje co jest zrozumiałe. Każdy człowiek jest inny. Ja bardziej niż zdrady bałem się tego że utrace ją na zawsze, wydawała mi się jedyna na świecie. Czy dla Ciebie Twoja żona tez taka jest ? Jaka ona była zanim poznała tego kolesia ? Bo jeśli od początku nie była Tobą zainteresowana, no może faktycznie Ci być ciężko z uratowaniem Waszego związku, ale jeśli potrafi Ci dzisiaj powiedzieć że Cie kocha i będzie dawała jakies tego dowody, to moim zdaniem masz szanse nawet jesli będzie z boku zainteresowana zamiennikiem, bo to zainteresowanie może wygasać, ale musisz to ostrożnie monitorować. Z tych porad, które tu przeczytałem napewno celne były zachęty do tego, żeby zadbać o siebie. W zasadzie w każdym aspekcie - fizycznym, higienicznym i zawodowym. Jak stajesz się atrakcyjny to i żona inaczej na Ciebie patrzy. Pokaż też, że jesteś dobrym ojcem, że dzieciak uważa Cie za skarb (mam nadzieję że tak jest naprawdę). Łatwo nie jest, bo w takim okresie głowa nie pracuje jak trzeba, ale trzeba robić co sie da. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 15 ] 1 2012-06-24 19:27:24 alvin1111 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-24 Posty: 1 Temat: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.?????Jesteśmy małżeństwem już prawie 5 lat. Było różnie lepiej gorzej jak w każdym dochodziło do problemów gdy ja chciałem seks a ona nie. Mieliśmy ostatnio kryzys około pół roku a zaczęło sie od tego iż moja żona chciała drugie dziecko a ja nie. Ja nie chciałem z powodu takiego iż istnieje grozba utraty mojej pracy a zona chciała utrzymać obecną zachodząc w ciążę. Ja w takich okolicznościach nie chciałem poczynac dzieciątka i opuściłem sypialnię. Po pół roku postanowiłem się pogodzić ale usłyszalem, że żona mnie nie kocha i nie chce juz mieć ze mną dzieci, że przez 5 lat nie miała wsparcia u mnie. Powiedziała, że dla dobra dziecka nie chce się rozwodzić, że raz na jakis czas mnie dopusci, że dla niej seks może nie wiem co mam robić. Czy żona chce mnie tylko ukarać czy już nie ma odwrotu. Po rozmowie z nią powiedziała mi, że już nic nie czuje i że sie pogubiła. Że chce teraz życ że nikt nie zagoni jej do garów. Troche zaniedbuje dom zmienił sie jej stosunek do dziecka i całe zachowanie poprostu jej nie poznaje tylko zwraca uwagę na to aby wyszła z domu umalowana i seksownie ubrana, broń boże nie mam nic przeciwko wręcz jestem zadowolony z tego powodu tylko boję się że ma kogoś innego może to tylko moje nadwrażliwość lecz kiedyś wogóle nie byłem zazdrosny i żona mi wytykała że nie interesuje się nią lecz teraz dostaję jakiś bulów żołądka jak gdzieś wychodzi beze mnie. Nie wiem czy teraz próbóje odreagować. Dodam jeszcze żona leczy sie na migrenę i przyjmuje czasami silne środki przeciwbólowe może to tez wpływ tych środków. Gdy chciała dziecko to musiała przerwać leczenie teraz znowu zarzywa i nie poznaję kobiety. Nie wiem co mam robić nie mogę do niej dotrzeć ja bardzo kocham żonę i nie chcę końca i jeśli coś było nie tak to chcę to naprawić ale spotykam się z chłodem i wiem może jakaś kobieta mi pomoże wniknąć w kobiecy umysł proszę o pomoc. 2 Odpowiedź przez Remi 2012-06-24 19:55:20 Remi Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-25 Posty: 5,472 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? alvin1111 napisał/a:Jesteśmy małżeństwem już prawie 5 lat. Było różnie lepiej gorzej jak w każdym dochodziło do problemów gdy ja chciałem seks a ona nie. Mieliśmy ostatnio kryzys około pół roku a zaczęło sie od tego iż moja żona chciała drugie dziecko a ja nie. Ja nie chciałem z powodu takiego iż istnieje grozba utraty mojej pracy a zona chciała utrzymać obecną zachodząc w ciążę. Ja w takich okolicznościach nie chciałem poczynac dzieciątka i opuściłem sypialnię. Po pół roku postanowiłem się pogodzić ale usłyszalem, że żona mnie nie kocha i nie chce juz mieć ze mną dzieci, że przez 5 lat nie miała wsparcia u mnie. Powiedziała, że dla dobra dziecka nie chce się rozwodzić, że raz na jakis czas mnie dopusci, że dla niej seks może nie wiem co mam robić. Czy żona chce mnie tylko ukarać czy już nie ma odwrotu. Po rozmowie z nią powiedziała mi, że już nic nie czuje i że sie pogubiła. Że chce teraz życ że nikt nie zagoni jej do garów. Troche zaniedbuje dom zmienił sie jej stosunek do dziecka i całe zachowanie poprostu jej nie poznaje tylko zwraca uwagę na to aby wyszła z domu umalowana i seksownie ubrana, broń boże nie mam nic przeciwko wręcz jestem zadowolony z tego powodu tylko boję się że ma kogoś innego może to tylko moje nadwrażliwość lecz kiedyś wogóle nie byłem zazdrosny i żona mi wytykała że nie interesuje się nią lecz teraz dostaję jakiś bulów żołądka jak gdzieś wychodzi beze mnie. Nie wiem czy teraz próbóje odreagować. Dodam jeszcze żona leczy sie na migrenę i przyjmuje czasami silne środki przeciwbólowe może to tez wpływ tych środków. Gdy chciała dziecko to musiała przerwać leczenie teraz znowu zarzywa i nie poznaję kobiety. Nie wiem co mam robić nie mogę do niej dotrzeć ja bardzo kocham żonę i nie chcę końca i jeśli coś było nie tak to chcę to naprawić ale spotykam się z chłodem i wiem może jakaś kobieta mi pomoże wniknąć w kobiecy umysł proszę o prosty, wiele takich się widzi i sytuacji. Co powiedzieć. Najlepiej szczerze, kobiet nie słuchaj, bo one zawsze będą współczuć, chyba że tego chłopie chcesz. Chciała mieć dziecko, to trza było jej dać, bo pragnęła, a czy czas na dziecko musi być wykalkulowany? Wcale nie. Tym dzieckiem chciała scementować was, dość prosty i rzadko skuteczny pomysł, ale zawsze. Nie udało się, to postawiła na tobie krzyżyk. A wierz mi - jak kobieta krzyżyk postawi to raz na zawsze. Uznała cie za frajera, tego z którym na siłę jest, tego, co nie kocha, nie kochała.... Szacunek? Zapomnij... To było, minęło. Na moje to ty już masz rogi jak z Wawy do Katowic, ogromne, tylko nie wiesz. Bo mało która powie mężowi, że go nie kocha, kobiety są rodzinne, walczą do końca, a rezygnują, gdy ktoś już jest. Nie zdziw jak jest. Leczy się na migrenę? Wiesz - dobry seks jest najlepszym na to lekiem, w swoim życiu nie spotkałem leczących na migrenę kobiet, a jeśli leczy - zadaj sobie pytanko - z kim? Zastanów nad sobą, postaw pytania - kim jesteś, jaki jesteś, co lubisz, co chcesz i żyj według tego. Ona już żyje... Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :Rób to co uważasz za stosowne ! 3 Odpowiedź przez alfaalfa 2012-06-24 20:10:03 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? alvin1111 napisał/a:Jesteśmy małżeństwem już prawie 5 lat. Było różnie lepiej gorzej jak w każdym dochodziło do problemów gdy ja chciałem seks a ona nie. Mieliśmy ostatnio kryzys około pół roku a zaczęło sie od tego iż moja żona chciała drugie dziecko a ja nie. Ja nie chciałem z powodu takiego iż istnieje grozba utraty mojej pracy a zona chciała utrzymać obecną zachodząc w ciążę. Ja w takich okolicznościach nie chciałem poczynac dzieciątka i opuściłem sypialnię. Po pół roku postanowiłem się pogodzić ale usłyszalem, że żona mnie nie kocha i nie chce juz mieć ze mną dzieci, że przez 5 lat nie miała wsparcia u mnie. Powiedziała, że dla dobra dziecka nie chce się rozwodzić, że raz na jakis czas mnie dopusci, że dla niej seks może nie wiem co mam robić. Czy żona chce mnie tylko ukarać czy już nie ma odwrotu. Po rozmowie z nią powiedziała mi, że już nic nie czuje i że sie pogubiła. Że chce teraz życ że nikt nie zagoni jej do garów. Troche zaniedbuje dom zmienił sie jej stosunek do dziecka i całe zachowanie poprostu jej nie poznaje tylko zwraca uwagę na to aby wyszła z domu umalowana i seksownie ubrana, broń boże nie mam nic przeciwko wręcz jestem zadowolony z tego powodu tylko boję się że ma kogoś innego może to tylko moje nadwrażliwość lecz kiedyś wogóle nie byłem zazdrosny i żona mi wytykała że nie interesuje się nią lecz teraz dostaję jakiś bulów żołądka jak gdzieś wychodzi beze mnie. Nie wiem czy teraz próbóje odreagować. Dodam jeszcze żona leczy sie na migrenę i przyjmuje czasami silne środki przeciwbólowe może to tez wpływ tych środków. Gdy chciała dziecko to musiała przerwać leczenie teraz znowu zarzywa i nie poznaję kobiety. Nie wiem co mam robić nie mogę do niej dotrzeć ja bardzo kocham żonę i nie chcę końca i jeśli coś było nie tak to chcę to naprawić ale spotykam się z chłodem i wiem może jakaś kobieta mi pomoże wniknąć w kobiecy umysł proszę o na migrenę nie mają tu nic do rzeczy. Wg mnie powinieneś szczerze się zastanowić nad swoim postępowaniem w trakcie związku. Nad tym jak starałeś się w ciągu tych 5 lat dbać o relacje pomiędzy Wami. Wg Ciebie problem leży po stronie żony - jednak z mojego punktu widzenia jeśli mężczyzna nie dba o swoją kobietę przez 5 lat - to związku nie da "cudem" uratować w jeden plamę, miarka się przebrała i kobieta powiedziała dość. bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 4 Odpowiedź przez motylek79 2012-06-24 20:29:08 motylek79 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-09 Posty: 1,187 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? ..dla mnie jasne-jak kobieta nie ma ochoty na sex to sie odkochala....i tyle Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie.... 5 Odpowiedź przez Doonna 2012-06-25 14:27:45 Doonna Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-07 Posty: 1,233 Wiek: Przyzwoity :) Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? Normalnie gdyby nie ta migrena, ilosc dzieci i pare szczegulow to bym pomyslala, ze moj maz to zdanie jest takie jak alfaalfa napisala, wiem po sobie a to co pisze Remi to typowe rozumowanie tez mojego faceta: zachowywalam sie tak jak Twoja zona to myslal ze kogos mam, a g...o prawda...poprostu obrzydlo mi to siedzenie jak kura, mebel i sprzataczka kiedy moj maz zachowywal sie jak kanapa...poprostu lezal przed tv i zarywal do mnie jak mu sie dupy Ci pokazuje co tracisz, o co masz walczyc i nie poddawac sie nawet po paru wydawac by sie moglo nie udanych probach...nie narzucaj sie ale badz dobry, oddany ale tez stanowczy, zeby szacunek rezygnuj nawet jak bedzie Ci sie wydawalo, ze to nie ma sesu, ona chce widziec, ze zdajesz sobie sprawe co robila dla waszego zwiazku,chce poczuc sie wazna dla Ciebie, wychodzi zebys mial czas poczuc, ze musisz sie na spokojnie to zapytaj ja co mozesz zrobic, zeby ja odzyskac, bo bardzo kochasz, jak odpowie, ze za pozno powiedz, ze Ci przykro i za pare dni spruboj jeszcze raz, jesli nic wiecej nie narozrabiales to masz poddawaj sie i pamietaj, ze ona nie chce Ci dokuczyc, chce Toba wstrzasnac, zebys sie obudzil i dbal o wasz zwiazek. 6 Odpowiedź przez kofin 2012-06-25 14:32:21 kofin Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-15 Posty: 33 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.?????przyznaj sie do błędu, przeproś, zacznij sie starać. 7 Odpowiedź przez alfaalfa 2012-06-25 19:51:50 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? Zapytam jeszcze: Jak często Twoja żona wychodzi i na jak długo?Czy te wyjścia są zwykle w południe czy późnym wieczorem?Przez jaki okres czasu Ona wychodzi bez Ciebie?Wyjścia organizuje dla relaksu / zabawy : z przyjaciółkami, przyjacielem, disco lub teatr - czy do sklepu po bułki? :] bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 8 Odpowiedź przez xxx21 2012-06-25 20:43:59 xxx21 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-21 Posty: 62 Wiek: 21 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.?????Zacznij od nowa zabiegać o swoją żonę tak jak przed ślubem. Może więcej spontanu niż zbędnego planowania? 9 Odpowiedź przez Remi 2012-06-25 22:00:51 Remi Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-25 Posty: 5,472 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? kofin napisał/a:przyznaj sie do błędu, przeproś, zacznij sie Tylko jak skoro już go nie kocha... Postawiła na facecie kropkę, a jak się kropkę stawia, to nie ma co zbierać. Jak zacznie przepraszać, kajać się, to dodatkowo uzna za ciapę, co w chwili strachu zaczął myśleć. Tu niestety mąki z chleba nie będzie. Dać sobie na luz i poszukać nowych partnerów, bo jeśli ona odkochała, to już nie zakocha, żeby nie wiem jak gość stawał na głowie... Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :Rób to co uważasz za stosowne ! 10 Odpowiedź przez danieello 2012-06-26 08:13:22 Ostatnio edytowany przez danieello (2012-06-26 09:00:17) danieello Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-05-31 Posty: 14 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? Niestety jestem w podobnej sytuacji. Troszke inaczej do tego doszlo bo zaczelo sie od mojej choroby. 2 tygodnie w szpitalu i nie znalezli do konca o co chodzilo tylko wygryli chorobe genetyczna ktora nie powinna powodowac objawow ktore mialem. Ja sie po tym zalalem bo to juz nie byla pierwsza taka wizyta i zaczelem szukac pomocy gdzie indziej. Trafilem na medycyne chinska ktora nagle odpowiedziala mi na pare pytan na ktore nie potrafila medycna zachodnia. Zaczelem chodzic na akunupnkture i Pani ktora ja prowadzi zaczela propnowac mi rozne bardzo restryckyjne diety ktore niby mialy pomoc. Zona w tym czasie sie przerazila co sie ze mna dzieje. Ja ostro schudlem a ona zaczela chodzic do psychologa. Jak powiedziala ze jak nie przestane to odejdzie - przestalem. Zdawalo mi sie ze wszystko wroci do normy. Zaczelismy sie statac o dziecko. Zonie bardzo na tym zalezalo. Jednak teraz 1,5 roku po tym zdarzeniu widze ze to byla proba ratowania i teraz ona juz ulozyla sobie zycie beze mnie. Moim zdaniem ma romans ale zarzeka sie ze to tylko kolega. Widzi ze mnie rani spotykajac sie z nim ale jej to nie przeszkadza. Jak zlapalem jakies dowody w postaci SMSow twierdzila ze to bylo tylko niewinne zebysmy sie rozstali i odpoczeli od siebie bo teraz tylko sie klucimy. Ja jestem zazdrosny o niego a ona juz patrzy na wszystko co robie bardzo krytcznym okiem. A ja sie oszukuje ze moze jak od siebie troszke odpoczniemy to sie cos ktorej stronie jest winna moim zdaniem ciezko powiedziec. Ja sie pogubilem ale ona zamiast mnie wtedy wspierac wyzywala od wariatow. No i pozniej jak mi sie zdawalo ze wyjdziemy na prosta ona przygruchala sobie kogos. 11 Odpowiedź przez alfaalfa 2012-06-26 16:30:55 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? Tylko jak skoro już go nie kocha... Postawiła na facecie kropkę, a jak się kropkę stawia, to nie ma co trzeba uogólniać. Wiele osób przeżywa kryzysy ale nadal ze sobą żyje.. tylko jak żyją (ze sobą czy obok siebie)- zależy tylko od nich bywa że dajemy sobie spokój - zwłaszcza kiedy sytuacja lekceważenia naszych słów, łez, lub brak jakiegokolwiek wsparcia, akceptacji czy szacunku ciągnie się latami.. wtedy powolutku coś się wypala i pozostaje pustka. Znając tą drugą osobę od kilku lat, możemy założyć że jej zachowanie względem nas już nigdy się nie zmieni - a jeśli, będzie to tylko jednorazowy błysk na niebie, by potem powrócić do tego "co było" bo dla niego przecież "życie przed zmianą" było ok, było wygodniejsze i nie potrafi się pogodzić z tym że miałoby być inaczej.. "przecież byliśmy udanym małżeństwem" - najwyraźniej tylko jedno tak uważa i należy zastanowić się, zapytać jak te lata widzi/pamięta i wspomina drugie?Chcę też powiedzieć, że jeśli decydujecie się walczyć - to nie jest to walka do wygranej i nagrodą nie jest powrót do tego co było wcześniej. Ta walka o związek to często decyzja o zmianie swoich upodobań, czasem wrednych zachowań które lubiliście, wygodnych nawyków z którymi zasypialiście przez te kilka zmarnowanych lat życia swojej żony. Tak, zmarnowanych przez was, bo każde milczenie, każda awantura, dogadywanie, uszczypliwe wredne uwagi, poniżające aluzje, brak zainteresowania, wspólnych rozmów czy zaufania (nie mówię tu o związkach gdzie występuje agresja słowna/cielesna) - to Wasze ciche przyzwolenie na to by odeszła. bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 12 Odpowiedź przez mayk222 2012-06-26 19:49:02 mayk222 Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-11 Posty: 1,166 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.?????Daje Ci szkole i musisz odrobic ta lekcje,jestem pewien ze pod tym nic sie nie kryje,przerabialem to kiedys,najpierw zaczalem olewac Jej zachowanie,nic nie wskoralem,zaczalem sie zajmowac domem pod jej nieobecnosc,tez nic nie wskoralem,zaczalem przemawiac do rozsadku tez klapa,wpadlem na inny pomysl,wracalem w piatek wczesniej z pracy odbieralem dzieci ze szkol przygotowane wszystko w bagazniku i wyjazd w gory,wracalem z nimi w niedziele wieczorem ale z przygotowanymi lekcyjnie,na telefony odpowiadalem masz inne zainteresowania,dzieci sa pod dobra opieka,za czwartym razem zaproponowalem mozemy wyjechac razem,jasne pojechala,zabralem na ciekawa kolacje i zapytalem wprost co TY chcesz zrujnowac,opamietaj sie,zakonczyl sie ten jedno dziecko malutkie wymysl moze analogiczny moim przypadku tylko ta terapia wstrzasowa odniosla skutek,moze to bylo podle ale tylko jedynym rozwiazaniem. 13 Odpowiedź przez Rebeca1982 2012-06-28 16:19:21 Rebeca1982 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-30 Posty: 188 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.????? Remi napisał/a:alvin1111 napisał/a:Jesteśmy małżeństwem już prawie 5 lat. Było różnie lepiej gorzej jak w każdym dochodziło do problemów gdy ja chciałem seks a ona nie. Mieliśmy ostatnio kryzys około pół roku a zaczęło sie od tego iż moja żona chciała drugie dziecko a ja nie. Ja nie chciałem z powodu takiego iż istnieje grozba utraty mojej pracy a zona chciała utrzymać obecną zachodząc w ciążę. Ja w takich okolicznościach nie chciałem poczynac dzieciątka i opuściłem sypialnię. Po pół roku postanowiłem się pogodzić ale usłyszalem, że żona mnie nie kocha i nie chce juz mieć ze mną dzieci, że przez 5 lat nie miała wsparcia u mnie. Powiedziała, że dla dobra dziecka nie chce się rozwodzić, że raz na jakis czas mnie dopusci, że dla niej seks może nie wiem co mam robić. Czy żona chce mnie tylko ukarać czy już nie ma odwrotu. Po rozmowie z nią powiedziała mi, że już nic nie czuje i że sie pogubiła. Że chce teraz życ że nikt nie zagoni jej do garów. Troche zaniedbuje dom zmienił sie jej stosunek do dziecka i całe zachowanie poprostu jej nie poznaje tylko zwraca uwagę na to aby wyszła z domu umalowana i seksownie ubrana, broń boże nie mam nic przeciwko wręcz jestem zadowolony z tego powodu tylko boję się że ma kogoś innego może to tylko moje nadwrażliwość lecz kiedyś wogóle nie byłem zazdrosny i żona mi wytykała że nie interesuje się nią lecz teraz dostaję jakiś bulów żołądka jak gdzieś wychodzi beze mnie. Nie wiem czy teraz próbóje odreagować. Dodam jeszcze żona leczy sie na migrenę i przyjmuje czasami silne środki przeciwbólowe może to tez wpływ tych środków. Gdy chciała dziecko to musiała przerwać leczenie teraz znowu zarzywa i nie poznaję kobiety. Nie wiem co mam robić nie mogę do niej dotrzeć ja bardzo kocham żonę i nie chcę końca i jeśli coś było nie tak to chcę to naprawić ale spotykam się z chłodem i wiem może jakaś kobieta mi pomoże wniknąć w kobiecy umysł proszę o prosty, wiele takich się widzi i sytuacji. Co powiedzieć. Najlepiej szczerze, kobiet nie słuchaj, bo one zawsze będą współczuć, chyba że tego chłopie chcesz. Chciała mieć dziecko, to trza było jej dać, bo pragnęła, a czy czas na dziecko musi być wykalkulowany? Wcale nie. Tym dzieckiem chciała scementować was, dość prosty i rzadko skuteczny pomysł, ale zawsze. Nie udało się, to postawiła na tobie krzyżyk. A wierz mi - jak kobieta krzyżyk postawi to raz na zawsze. Uznała cie za frajera, tego z którym na siłę jest, tego, co nie kocha, nie kochała.... Szacunek? Zapomnij... To było, minęło. Na moje to ty już masz rogi jak z Wawy do Katowic, ogromne, tylko nie wiesz. Bo mało która powie mężowi, że go nie kocha, kobiety są rodzinne, walczą do końca, a rezygnują, gdy ktoś już jest. Nie zdziw jak jest. Leczy się na migrenę? Wiesz - dobry seks jest najlepszym na to lekiem, w swoim życiu nie spotkałem leczących na migrenę kobiet, a jeśli leczy - zadaj sobie pytanko - z kim? Zastanów nad sobą, postaw pytania - kim jesteś, jaki jesteś, co lubisz, co chcesz i żyj według tego. Ona już żyje...Bez przesady, nie zgadzam się z Twoim zdaniem "Chciała mieć dziecko, to trza było jej dać, bo pragnęła, a czy czas na dziecko musi być wykalkulowany? Wcale nie. Tym dzieckiem chciała scementować was, dość prosty i rzadko skuteczny pomysł, ale zawsze. Nie udało się, to postawiła na tobie krzyżyk."To że chciała mieć dziecko to nie znaczy, że musiała je mieć... Przecież jest jeszcze druga strona (mąż / partner) który akurat w danej chwili nie chce dziecka i nie jest to przecież złe. A co by było gdyby sytuacja była odwrotna? mąż chce mieć dziecko a żona nie... i co wtedy??? Mąż ma się zacząć tak własnie zachowywać??? Wszyscy chcą stać przy sterze. Nikt nie chce wiosłować... 14 Odpowiedź przez krisskross 2012-07-06 15:58:24 krisskross Net-Facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-02 Posty: 205 Wiek: 32 Odp: Wyciągam rękę do żony a ona mnie odtrąca.?????Co to znaczy chciec dziecko zeby zachowac posade??? W glowie mi sie nie miesci. To ona powinna Cie przeprosic ze myslala tylko o sobie. Co to znaczy dopusci Ciebie? Co ty jestes zwierzeciem? Ja bym ja wykopal tylko najpierw sie solidnie przygotowal do wygrania praw opieki nad dzieckiem. A jak bierze silne leki to juz jest w ogole pozamiatne z jej umyslem. Bedzie je brac do konca zycia. Z przerwami ale bedzie. I bedzie kwas. Posty [ 15 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021 fot. Adobe Stock Kocham żonę, nie chciałbym jej zranić. Dlatego tak długo zgadzałem się na ten dziwny trójkąt… Na szczęście teściowa jest mądrzejsza ode mnie. Problem nieodciętej pępowiny dotyczy zazwyczaj matek i synów. Zwykle to one mają problem, żeby wypuścić chłopaka z domu i wycofać się z jego życia na tyle, na ile to konieczne. Historia mojego małżeństwa to jednak opowieść o chorobliwym przywiązaniu córki do matki – mojej żony i teściowej. Dziewczyny niemal od zawsze były tylko we dwie. Ojciec Ani umarł, gdy była jeszcze mała. Miała wtedy osiem lat, była dzieckiem, więc dość szybko pogodziła się ze stratą. Teściowa natomiast nigdy się nie otrząsnęła, a do tego wszystkie swoje uczucia przerzuciła na córkę. Od śmierci teścia minęło piętnaście lat, a ona nie związała się z żadnym mężczyzną. – Nie potrafiłam sobie wyobrazić, że ktoś obcy miałby przyjść do naszego domu i razem ze mną wychowywać Anię – odpowiadała, gdy poruszaliśmy ten temat. – Byłoby ci łatwiej… Miałabyś kogoś – wyrwało mi się kiedyś przy obiedzie, na którym siedzieliśmy we trójkę. – Nie jest mi źle. Mam was – odpowiadała i uśmiechała się tak, że człowiekowi robiło się jej od razu żal. Z jednej strony miło było to słyszeć, ale z drugiej… No właśnie, przecież każde małżeństwo potrzebuje trochę swobody. A mama od samego początku robiła wszystko, byśmy spędzali we trójkę jak najwięcej czasu. Gdy jeszcze nie byliśmy małżeństwem, co drugi dzień jedliśmy obiad u Ani w domu. Kiedy na przykład zachęcałem ją, żebyśmy gdzieś wyszli wieczorem tylko we dwójkę, zawsze spotykałem się z tą samą odpowiedzią: – Pogadam z mamą. Zobaczę, czy niczego dla nas nie zaplanowała. – Ale, Ania, wczoraj z nią siedzieliśmy. Oglądaliśmy film razem… – No i co z tego? – Anka patrzyła na mnie ze zdziwieniem. – Dzisiaj już nie możemy? Są jakieś limity? – No nie. Ale ja bym chciał spędzić czas z tobą… – Będziesz ze mną i z nią. – Anka… – No co?! No i na tym się zazwyczaj kończyło. Na pytaniu Ani: „Mamo, co dzisiaj robisz?”. Bo ona zawsze miała dla naszej trójki jakieś plany. Zakupy, działka, wyjście do miasta… Jeszcze wtedy nie byliśmy małżeństwem, więc myślałem, że później mama Ani da nam trochę swobody. Niestety, po ślubie było jeszcze gorzej. Sama ceremonia uzmysłowiła mi natomiast, że nie tylko teściowa jest zależna od Ani. Zrozumiałem, że moja żona też nie potrafi podjąć żadnej decyzji bez konsultacji z mamą. Omawiała z nią wszystko – krój kiecki, rodzaj kwiatów w kościele, liczbę gości, ich listę (nawet, gdy chodziło o naszych znajomych), mój garnitur, samochód, którym mieliśmy jechać do ślubu. No i żeby to jeszcze były konsultacje – żeby wymieniały się zdaniami. O nie! To teściowa dyktowała Ani, jak wszystko ma wyglądać. Nie miała pojęcia, dlaczego się na siebie boczymy Po ślubie przyszedł czas na mieszkanie. Remontowaliśmy trzy pokoje, które odziedziczyłem po swojej babci, i miałem wrażenie, że to teściowa nam je urządza. Anka zabierała mamę na zakupy i kupowała tylko to, co spodobało się im obu. – Ale ładnie tu macie teraz! – powiedziała mama, gdy pierwszy raz zobaczyła efekt końcowy. – To super! – ucieszyła się Ania. – Tak się bałam, czy będziesz zadowolona… Wtedy pierwszy raz poczułem, że zbliżam się do granicy cierpliwości. Jak mogła nie być zadowolona, skoro sama je urządziła?! Czy one nie dostrzegały groteski w tej sytuacji? Miałem ochotę zapytać je o to na miejscu, ale pomyślałem, że nie ma co psuć tych pierwszych dni na swoim. Nie czekałem jednak długo na okazję, by wyrazić swoje zdanie. Mama Ani wkrótce znów przesadziła. W pierwszym tygodniu naszego wspólnego mieszkania odwiedziła nas pięć razy i zawsze zostawała do późna. Potem musiałem ją jeszcze odwozić i gdy wracałem, Anka już spała. Przy najbliższej okazji wyjaśniłem więc żonie, że nie tak wyobrażam sobie nasze życie. Że nie chcę spędzać każdego niemal dnia z teściową. Zrobiłem to najdelikatniej, jak mogłem. Najspokojniej, jak umiałem. – Ty chyba nie lubisz mojej mamy, co? – usłyszałem w odpowiedzi. – Anka, co ty mówisz? Oczywiście, że ją lubię, ale ożeniłem się z tobą i to z tobą chciałbym sobie układać życie. A nie we troje… – A co to za sarkazm? – Jaki sarkazm, dziewczyno? Mówię, po prostu, jak to wygląda. A żyjemy we trójkę już od dawna. – A co? Mam jej zabronić tu przychodzić? Tego byś chciał? – No nie. Nie zabronić. Ale zasugerować, żeby dała nam więcej swobody. – Możesz sobie mieć swobody, ile chcesz, wiesz?! Ja nie zamierzam odciąć się od swojej matki. I dziwię się, że tak stawiasz sprawę. To była pierwsza z wielu kłótni. Żadna jednak nie przyniosła rozwiązania, a tylko pogarszały relacje między nami. Anka ukrywała te spory przed matką, więc teściowa nie miała najmniejszego pojęcia, że jest powodem naszych sprzeczek. Zdarzały się więc kuriozalne sytuacje, w których pocieszała nas i próbowała pogodzić, nie wiedząc, o co się na siebie boczymy. „Dzieci, dajcie spokój, szkoda życia na kłótnie. O cokolwiek poszło, mówię wam, nie warto…” – i tak dalej. Zaciskałem zęby, żeby jej w nerwach nie wyjaśnić, o co się kłócimy, ale czułem, że któregoś razu się nie powstrzymam. No i tak się właśnie stało. Gdy usłyszałem, że mama ma jechać z nami na nasze pierwsze małżeńskie wakacje, wybuchłem. – Ania, ale przecież mieliśmy jechać sami! – powiedziałem przy teściowej, a potem, zwracając się do niej: – Mamo, nie obraź się, proszę cię, ale jesteśmy młodzi i chcielibyśmy trochę pobyć we dwoje… – Tak, tak. Jasne, rozumiem… – odpowiedziała wyraźnie zmieszana. – To był głupi pomysł. Dajmy sobie spokój. Anka do dziś nie ma pojęcia o naszej umowie – Krzysiek! – wysyczała do mnie Anka. – No co? Chyba mogę szczerze powiedzieć. Mama by pewnie nie chciała, żebym teraz milczał, a potem kipiał ze złości na wyjeździe… – Dajcie spokój, dzieci. Ja rozumiem. Nie ma o czym gadać. – Ale, mamo… – jęknęła Anka. – Nic się nie dzieje, córciu. Krzysio ma rację. Potrzebujecie pobyć sami… Dzisiaj też już pójdę. Późno i zaraz ucieknie mi autobus. – Ja cię odwiozę – zaproponowałem. – Nie trzeba, naprawdę. Dam sobie radę sama. Wy sobie chyba musicie pogadać – zauważyła i poszła. A myśmy wtedy naprawdę sobie pogadali Anka wykrzyczała, że jestem samolubny, i nie spodziewała się po mnie takiego chamstwa. Próbowałem się bronić, ale nadaremno. W ogóle nie chciała ze mną gadać. Nie zamierzała też ze mną spać, bo przeniosła się tego wieczora na kanapę. Pierwszy raz od ślubu nie spaliśmy wtedy razem. Ale wkrótce okazało się, że słusznie się postawiłem. Że wyrażenie swojego zdania przy teściowej – co Ania miała mi najbardziej za złe – przyniosło wiele korzyści. Bo mama mojej żony wykazała się ogromną dojrzałością. Nie nadąsała się po tym wszystkim, nie rzuciła do boju o swoją pozycję, nie nastawiła przeciw mnie córki. Wręcz przeciwnie, przemyślała sprawę i przyszła do mnie na rozmowę. W cztery oczy, bez Anki. – Chciałabym cię przeprosić, Krzysiu. – Ale za co, mamo? – Zawsze czułam, że trochę przesadzam, że nadużywam twojej cierpliwości. Że za często was do siebie ciągnę, za dużo odwiedzam. Ale nic nie mówiłeś, więc… Wiesz, jak jest… Sama jestem, stara, nie mam znajomych, to dobrze się z wami czułam… – Ale, mamo, my naprawdę lubimy spędzać z tobą czas. – To miło. Jednak chciałabym, żebyś był ze mną szczery, i mówił, kiedy macie mnie dość, kiedy chcecie być sami. Ja też postaram się mniej wam głowę zawracać sobą. – Mamo, daj spokój. – Krzysiek, naprawdę. Jeśli to ma się udać, musimy rozmawiać jak dorośli – uśmiechnęła się. – Przecież najbardziej zależy mi na was. Na tym, żebyście byli razem, szczęśliwi, żebyście się przeze mnie nie kłócili. Umowa więc jest taka, że ty jesteś ze mną szczery, a ja postaram się wpłynąć na Ankę, żeby ci odpuściła. – Ale ona nie umie bez ciebie… No, wiesz. Bardzo cię potrzebuje… – Spokojnie. Jak jej parę razy odmówię, nie przyjdę, w czymś nie doradzę, to się z tym szybko pogodzi. Wdrożyliśmy w życie nasz plan i już po miesiącu wszystko się unormowało. Gdy tylko teściowa zaczęła się rzadziej u nas pojawiać, moja żona pogodziła się z faktem, że mniej ją widujemy. Mama miała rację – Ania trzymała się jej tak blisko w dużej mierze z poczucia obowiązku. Dziś żyjemy jak normalna rodzina – nie ze sobą, ale też nie obok siebie. Nasze spotkania utrzymujemy w rozsądnych proporcjach. Bywa nawet, że sam zaproponuję, żebyśmy się z mamą zobaczyli. Wszystko jednak w granicach rozsądku. Na urlop pojechaliśmy we dwoje, a Anka dzwoniła do mamy co dwa dni. Czytaj więcej prawdziwych historii:Rok mieszkałam z teściami. Teściowa wtrącała się we wszystkoZnaliśmy się 2 lata, ale on nie chciał przedstawić mnie rodzinieByć kochanką to jak żywić się resztkami i odpadkami z cudzego stołu

żona przebrała mnie za kobietę